Wrzesień, już mamy wrzesień, ale ten czas leci… Za chwile kolejne urodziny taty - muszę kupić mu coś fajnego.. Potem święta, kolejne wydatki, ale też chyba najwspanialszy czas w domu, mimo tego, że zwykle nerwowy. Nie lubię porządków świątecznych.., dlaczego nie można wyjeżdżać na święta w ciepłe kraje, jak np w Kevinie? Można oczywiście, że można, ale TRADYCJA w Polsce zawsze bierze górą..
Mimo wszystko i mimo braku śniegu kocham je, bo kocham jeść, a na stole jest wszystko, ale to wszystko co uwielbiam, już nie będę wspominał o sałatkach, czy czerwonym barszczyku;p
Prezenty z czasem stają się mniej ważne, ale jednak cieszą. Nie mam głowy do prezentów, zawsze mam problem kupić coś fajnego, zawsze robię to na ostatni dzwonek i chyba nie chciałbym dostać tego co sam daje… Obiecuje poprawę.
Szczerze sam nie wiem co ja bym chciał dostać, na większość rzeczy mogę sobie pozwolić już sam, przecież już jakiś czas temu skończyłem te naście.;)
Może golarka elektryczna, jakaś koszula, albo dobry perfum? Dobra książka, albo kindle jeśli się w końcu na niego nie zdecyduję przed świętami?
Sam sobie sprawię dobry prezent, mój macbook powoli pokazuje, że nadszedł jego kres, albo pragnie zostać wysłany do jakiegoś "komputerowego spa"?
Marzy mi się air i chyba się pokuszę o zakup.;)
Kocham sprzęt apple i wcale to nie moja pycha, chyba każdy kto ma styczność z tym sprzętem powie mi to samo. Nie ważne, czy to tablet, telefon czy komputer magia którą roztacza jest pociagająco-przyciągająca… Kto nie kocha komputera cieńszego od zeszytu, którego bateria trzyma 10 godzin i ten pierwsze lekkie ścięcia zalicza, przy próbie włamania na serwer NASA?;)
Wiem, że Apple ma tylu fanów co antyfanów, u nas w kraju zdecydowanie chodzi o cenę, bo telefon za dwie wypłaty przeciętnego człowieka to lekka ekstrawagancja, ale… na zachodzie taki telefon można kupić za tygodniówkę.., komputer za półtora, do 2 tygodni. Przecież to taniej jak kupno w Polsce LG, Samsunga, czy nawet Huweii (czy jak się to pisze)
Koniec reklamy, nie za to mi płacą;p
Teraz przejdźmy do najważniejszego punktu roku, no przynajmniej dla niektórych mianowicie SYLWESTER - jakieś plany?
Mi marzył się taki pod palmami, a co?! Nawet trochę mam odłożone, ale jak zobaczyłem ceny… Tydzień później można lecieć już nawet za 1000 zł mniej, co zdecydowanie bardziej mi leży, bo przecież to tylko tydzień. Pewnie skończę jak zwykle, zmieniając plany do 31.12 i wybierając najgorszą opcję. Tak w tym jestem mistrzem. Jedno jest pewne, pomimo tego, ze nie piję za wiele, nie zgodzę się na bycie kierowcą, pijani ludzie, dobijają mnie dużo bardziej jak jestem całkowicie trzeźwy, jak sobie chlusnę to nie będę miał ochoty ich pozabijać, chyba.. Dobrą opcją jest też sylwester na stoku, kilka godzin deski/nart, a potem zabawa ze znajomymi w hotelu, czy jeszcze lepiej klimatycznej góralskiej chatce. Coś genialnego, a i dwa, trzy dni w zupełności wystarczą.
Dawno nie byłem w Zakopanym, może to odpowiednia pora?
Inny pomysł to spędzić godzinę 00:00 w samolocie, lecąc gdzieś, ale z drugiej strony czy to nie jest marnowanie wyjątkowego dnia?
BTW - poprawki zaliczone? Warunki pobrane?
(Prawie) Doktor-K
czwartek, 11 września 2014
sobota, 16 sierpnia 2014
Inteligencja?
Jak to jest z tą inteligencją? Dla jednych jest to ogromny plus, są tym zachwyceni, bardzo często wcale nie odstają, może dlatego doceniają?
Dla drugich jest to oznaka wywyższania się, te osoby są raczej z typu "osiedlowej blachary" nawet jeśli są płci męskiej..
Ja uwielbiam osoby inteligentne, chociaż chyba dobijają mnie osoby, które swoją wiedzą biją mnie na głowę, ale to taka zdrowa zazdrość. Lubie dyskutować. Interesuje mnie historia i polityka, czytam gazety i oglądam wiadomości. Dziwny jakiś ^^/
Wiem co jest 15.08 i wcale nie mówię o pewnym Katolickim święcie. Wiem co stało się 1 sierpnia 1944 r.
Wiem kto był pierwszym prezydentem Polski i wiem dlaczego nie lubię pana premiera.
Jestem kibicem, jeżdżę na wyjazdy za swoim klubem i kocham teatr.
Jestem mieszanką. Niestety, albo stety wiem, że jestem inteligentny, jestem z tego dumny, mimo, że nie potrafię pisać. Nie jest to moja mocna strona, a szkoda...
Mówi się, że faceci nie lubią/boją się inteligentnych dziewczyn. Przecież to bzdura, kobieta z którą można porozmawiać to przecież największy skarb. Ciężko go znaleźć, ale za to jaki cenny...;)
Zdecydowana większość facetów wybiera mniej inteligentne dziewczyny, bo mogą nad nimi dominować i im imponować.
Ja nie lubię głupich dziewczyn, nie rozumieją co do nich mówię. Cieszy mnie, gdy dziewczyna ma swoje zdanie, potrafi wypowiedzieć się na większość tematów, przynajmniej tych "na czasie".
Nie mówię o dziewczynach ze średnią wyższą niż 5.5 w ostatniej klasie LO, ale o inteligentnych. Oceny nie idą z tym w parze.
Znałem taką jedną, prymuska. Kiedyś podpowiedziałem, żeby 11 września powiedziała coś o WTC na prasówce, to zapytała mnie co to jest i że ona o niczym nie słyszała... Słabo? To co powiedziecie na kogoś wpatrującego się w mapę Polski (opisaną) i nie potrafiącą wymienić nawet jednej niziny? To, że nie potrafiła pokazać na mapie Brazylii z bólem serca jestem w stanie przeboleć...
Dla drugich jest to oznaka wywyższania się, te osoby są raczej z typu "osiedlowej blachary" nawet jeśli są płci męskiej..
Ja uwielbiam osoby inteligentne, chociaż chyba dobijają mnie osoby, które swoją wiedzą biją mnie na głowę, ale to taka zdrowa zazdrość. Lubie dyskutować. Interesuje mnie historia i polityka, czytam gazety i oglądam wiadomości. Dziwny jakiś ^^/
Wiem co jest 15.08 i wcale nie mówię o pewnym Katolickim święcie. Wiem co stało się 1 sierpnia 1944 r.
Wiem kto był pierwszym prezydentem Polski i wiem dlaczego nie lubię pana premiera.
Jestem kibicem, jeżdżę na wyjazdy za swoim klubem i kocham teatr.
Jestem mieszanką. Niestety, albo stety wiem, że jestem inteligentny, jestem z tego dumny, mimo, że nie potrafię pisać. Nie jest to moja mocna strona, a szkoda...
Mówi się, że faceci nie lubią/boją się inteligentnych dziewczyn. Przecież to bzdura, kobieta z którą można porozmawiać to przecież największy skarb. Ciężko go znaleźć, ale za to jaki cenny...;)
Zdecydowana większość facetów wybiera mniej inteligentne dziewczyny, bo mogą nad nimi dominować i im imponować.
Ja nie lubię głupich dziewczyn, nie rozumieją co do nich mówię. Cieszy mnie, gdy dziewczyna ma swoje zdanie, potrafi wypowiedzieć się na większość tematów, przynajmniej tych "na czasie".
Nie mówię o dziewczynach ze średnią wyższą niż 5.5 w ostatniej klasie LO, ale o inteligentnych. Oceny nie idą z tym w parze.
Znałem taką jedną, prymuska. Kiedyś podpowiedziałem, żeby 11 września powiedziała coś o WTC na prasówce, to zapytała mnie co to jest i że ona o niczym nie słyszała... Słabo? To co powiedziecie na kogoś wpatrującego się w mapę Polski (opisaną) i nie potrafiącą wymienić nawet jednej niziny? To, że nie potrafiła pokazać na mapie Brazylii z bólem serca jestem w stanie przeboleć...
środa, 13 sierpnia 2014
Zmienny jak kobieta
Zmienny jak kobieta... Tak się mówi prawda? Prawda - zmienne są one jak... Zmieniłem troszkę adres i zmieniam intensywność pisania notek..;)
Sierpień jest jakiś szalony! Całe wakacje są jakieś szalone. Wydałem dużo za dużo..., ale co zobaczyłem i przeżyłem to moje.;) Ciesze się z tego, ale teraz przechodzę trochę na ascetyzm. Siłownia, treningi, nauka, nauka, a i jeszcze raz nauka. Chociaż z ostatnim punktem, a nawet trzema ostatnimi może być problem, nadal wygrywa komputer.
Jestem uparty, mam cel, dam rade. Muszę dać.
Ciekawe czy wytrzymam na siłowni. Dziś pierwszy trening, jutro jadę po karnet - to musi mnie zmotywować, bo szkoda wydanych pieniążków.;p
Sierpień jest jakiś szalony! Całe wakacje są jakieś szalone. Wydałem dużo za dużo..., ale co zobaczyłem i przeżyłem to moje.;) Ciesze się z tego, ale teraz przechodzę trochę na ascetyzm. Siłownia, treningi, nauka, nauka, a i jeszcze raz nauka. Chociaż z ostatnim punktem, a nawet trzema ostatnimi może być problem, nadal wygrywa komputer.
Jestem uparty, mam cel, dam rade. Muszę dać.
Ciekawe czy wytrzymam na siłowni. Dziś pierwszy trening, jutro jadę po karnet - to musi mnie zmotywować, bo szkoda wydanych pieniążków.;p
Subskrybuj:
Posty (Atom)