czwartek, 11 września 2014

Rozterki końca roku.

Wrzesień, już mamy wrzesień, ale ten czas leci… Za chwile kolejne urodziny taty - muszę kupić mu coś fajnego.. Potem święta, kolejne wydatki, ale też chyba najwspanialszy czas w domu, mimo tego, że zwykle nerwowy. Nie lubię porządków świątecznych.., dlaczego nie można wyjeżdżać na święta w ciepłe kraje, jak np w Kevinie? Można oczywiście, że można, ale TRADYCJA w Polsce zawsze bierze górą..
Mimo wszystko i mimo braku śniegu kocham je, bo kocham jeść, a na stole jest wszystko, ale to wszystko co uwielbiam, już nie będę wspominał o sałatkach, czy czerwonym barszczyku;p
Prezenty z czasem stają się mniej ważne, ale jednak cieszą. Nie mam głowy do prezentów, zawsze mam problem kupić coś fajnego, zawsze robię to na ostatni dzwonek i chyba nie chciałbym dostać tego co sam daje… Obiecuje poprawę.

Szczerze sam nie wiem co ja bym chciał dostać, na większość rzeczy mogę sobie pozwolić już sam, przecież już jakiś czas temu skończyłem te naście.;)

Może golarka elektryczna, jakaś koszula, albo dobry perfum? Dobra książka, albo kindle jeśli się w końcu na niego nie zdecyduję przed świętami?

Sam sobie sprawię dobry prezent, mój macbook powoli pokazuje, że nadszedł jego kres, albo pragnie zostać wysłany do jakiegoś "komputerowego spa"?
Marzy mi się air i chyba się pokuszę o zakup.;)

Kocham sprzęt apple i wcale to nie moja pycha, chyba każdy kto ma styczność z tym sprzętem powie mi to samo. Nie ważne, czy to tablet, telefon czy komputer magia którą roztacza jest pociagająco-przyciągająca… Kto nie kocha komputera cieńszego od zeszytu, którego bateria trzyma 10 godzin i ten pierwsze lekkie ścięcia zalicza, przy próbie włamania na serwer NASA?;)

Wiem, że Apple ma tylu fanów co antyfanów, u nas w kraju zdecydowanie chodzi o cenę, bo telefon za dwie wypłaty przeciętnego człowieka to lekka ekstrawagancja, ale… na zachodzie taki telefon można kupić za tygodniówkę.., komputer za półtora, do 2 tygodni. Przecież to taniej jak kupno w Polsce LG, Samsunga, czy nawet Huweii (czy jak się to pisze)

Koniec reklamy, nie za to mi płacą;p

Teraz przejdźmy do najważniejszego punktu roku, no przynajmniej dla niektórych mianowicie SYLWESTER - jakieś plany?

Mi marzył się taki pod palmami, a co?! Nawet trochę mam odłożone, ale jak zobaczyłem ceny… Tydzień później można lecieć już nawet za 1000 zł mniej, co zdecydowanie bardziej mi leży, bo przecież to tylko tydzień. Pewnie skończę jak zwykle, zmieniając plany do 31.12 i wybierając najgorszą opcję. Tak w tym jestem mistrzem. Jedno jest pewne, pomimo tego, ze nie piję za wiele, nie zgodzę się na bycie kierowcą, pijani ludzie, dobijają mnie dużo bardziej jak jestem całkowicie trzeźwy, jak sobie chlusnę to nie będę miał ochoty ich pozabijać, chyba.. Dobrą opcją jest też sylwester na stoku, kilka godzin deski/nart, a potem zabawa ze znajomymi w hotelu, czy jeszcze lepiej klimatycznej góralskiej chatce. Coś genialnego, a i dwa, trzy dni w zupełności wystarczą.
Dawno nie byłem w Zakopanym, może to odpowiednia pora?

Inny pomysł to spędzić godzinę 00:00 w samolocie, lecąc gdzieś, ale z drugiej strony czy to nie jest marnowanie wyjątkowego dnia?

BTW - poprawki zaliczone? Warunki pobrane?